Informacja poprawiona

Dlaczego tylko dwie osoby obecnie na jakiś czas wchodzą na tego bloga? Czy to tak boli – wejść i poczytać? To naprawdę 20 – 30 sekund, a od razu mi jest przyjemniej. Wtedy wiem, że jest sens w tym, co robię.

A więc… zapraszam was na stronę i do sekcji komentarzy. Naprawdę bardzo mi miło, gdy widzę pozytywne komentarze, to właściwie nic nie kosztuje, a możecie podnieść kogoś na duchu.

Poprzednia wersja wpisu była pisana w nerwach, nie bierzcie jej sobie do serca.

Niemniej jednak ogłoszenie na końcu jest wciąż aktualne:
jeśli do piątku 11 sierpnia liczba odwiedzin nie przekroczy 1155, będę zmuszona odejść. Możliwe, że bezpowrotnie.

Nie jest to szantaż ani groźba, ale nie widzę sensu w pisaniu dla siebie.

Mam nadzieję, że zrozumiecie.

Wasza Autorka

7 Komentarze

  1. Mi osobiście przeszkadzało po 5 wpisów dziennie i myślę, że z tego powodu większość osób, która odwiedzała bloga, przerażała się tą ilością…. A takie postawienie ,,jeśli nie będzie tyle i tyle odwiedzin….” tez nie zachęca do czytania tego bloga, bo czytelnik czuje się w pewien sposób zmuszany? naciskany? Może tym razem mój komentarz nie jest za bardzo pozytywny, no ale cóż …. Mam nadzieje ze nie zrezygnujesz tak szybko i postarasz sie wszystko naprawić…. :)

    • Przepraszam jak najbardziej i oczywiście naprawię ;) Wkurzyło mnie to i popisałam głupoty. Jestem też zmuszona (albo nie jestem ale i tak to piszę) przyznać ci rację – ale jednak to o odwiedzinach musi zostać. Po prostu nie mogę pisać tylko dla siebie.

      • Myślę, że nie znajdziesz czytelników tak szybko, nawet po zmianach. Uciszyło mnie to, że nie wzięłaś moich słów jako ,,pustą” krytykę. Na twoim miejscu nie rezygnowałabym nawet jeśli liczba odwiedzin nie była zadowalająca. Napisz jeszcze kilka postów (oczywiście nie wszystko jednego dnia) i jeśli nadal nie przyniesie efektów, wtedy pomyśl nad zamknięciem bloga… Pomysł jeszcze nad tym, czy aby na pewno chcesz się z tym rozstać? Ja nawet gdybym nie miała wielu czytelnikow nadal bym pisała (choć masz racje że miło jeśli jednak ktoś co czyta), bo mój blog to jest mój świat i nie chciałabym zrezygnować z niego, po tym wszystkim ile serca w to włożyłam.

        • Pisałam głównie do osób, które już kiedyś były moimi czytelnikami i rozumiem, że nie znajdę ich nagle, choć może taka szansa zaistnieć.
          Właściwie blogowanie zaczęło mnie już męczyć i dlatego chciałam, żeby ktoś uświadomił mi, że powinnam zostać. Posty będę jeszcze pisała do piątku, jak w poście.
          A jeśli o serce chodzi, wydaje mi się, że przestałam już wkładać je do postów od czasu, gdy zmieniłam temat tego bloga z historyjkowego na „wszystko o wszystkim” przez słuszną krytykę pewnej osoby na jej blogu.

          • No właśnie i dlatego, że ktoś wpłynął na zmianę ,,rodzaju” twojego bloga nie jest on już w pełni twój i czujesz sie po prostu na nim obco. Stąd według mnie sie męczysz, zamiast cieszyć. Ostateczna decyzja należy do ciebie i powinnaś o tym pamiętać, nawet jeśli na dany moment uważasz ze tamta krytyka była prawdziwa. Nie zawsze inni bardziej mają rację niż ty.

  2. Ja też nie mam niewiadomo jak dużo odwiedzin, a czytają je tak w miarę regularnie 3-4 osoby (tak myślę, po komentarzach). Nie zraża mnie to, bo jak piszę na blogu wszystkie swoje myśli to od razu lepiej się czuję i to poprawia mi humor. Miło, że ktoś czyta moje wypociny, ale robię to także dla siebie, by nie być z tym wszystkim sama. Ja na pewno będę zaglądać na twojego bloga, ale jeśli zdecydujesz się go zamknąć to nie mam innego wyboru jak powiedzieć, że ogromnie mi szkoda

    • Oczywiście masz rację, tylko że znudziło mi się pisanie dla samej siebie. Już około 200 dni piszę właściwie dla siebie na tym blogu i nie mam z tego satysfakcji.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.