/kącik rozrywkowy/ Letnie piosenki

Dziś chcę polecić wam wakacyjne, odprężające piosenki. Zainspirowałam się znowu notką z bloga VAMvlogs. xD A właściwie całą serią.
Czasami nie mamy już czego słuchać – wszystko się znudziło… A więc przedstawiam wam nuty wpadające w ucho, świetne na wakacje.

1. Annie Drury – Safe Home


Jedna z mniej znanych piosenek, ale bardzo ładna, spokojna i odprężająca, polecam ją gorąco zwłaszcza osobom, które nie przepadają za pustym „umcy umcy” czy „siejeje”. Przywodzi na myśl plażę, słońce i spokojne wakacje. Piękna piosenka.

2. Inna – Rendez Vous

Inna zaskakuje nas pozytywnie po raz kolejny. Wesoła, letnia piosenka, niewątpliwie wpada w ucho. Wersja dla osób, które wolą wesołe, trochę żywsze nuty. Jej tekst jest związany z wakacyjną miłością. Dla nastolatków – perfekt.

3. Delacey – Dream It Possible


Piosenka będąca dzwonkiem w telefonach Huawei. Stała się już dość sławna. Nic dziwnego. Jest taka marzycielska, piękna, trochę melancholiczna. W dodatku teledysk jest naprawdę uroczy. Nuta jest świeeetna.

4. Bolter – Więcej Słońca Się Nam Marzy

Dla starszych słuchaczy, budząca wspomnienia piosenka polskiego, nie funkcjonującego już zespołu Bolter, a także dla młodszych, którzy wolą te polskie piosenki. Polecam jak najbardziej.

5. Feel – Pokaż Mi Niebo



Kolejna polska piosenka. Bardzo wesoła, chce mi się tańczyć, gdy ją słyszę. Tekst nie jest bez sensu. Co prawda wszystkie utwory zespołu mają dziwne, trochę niezrozumiałe słowa, ale w każdym kryje się jakieś przesłanie. W tym – nie bój się marzyć. Ja tak to odbieram.

No to ja już kończę, przy okazji piątej piosenki chyba zabłądziłam w internecie i znalazłam backmasking innego utworu Feela i się uśmiałam – Piękna żona, weź WON, jęczmień, kleszcze mniej rosną, stój, tu Niemcy, mam Ibum. Tylko kilka z frazesów. Słowo daję, ze śmiechu aż się popłakałam. Dawno nie miałam takiego ubawu  :lol:

Ladies

/kącik rozrywkowy/ Scrapbooking

Scrapbooking to ozdabianie albumów różnymi artykułami papierniczymi, dekoracyjnymi: ozdobnymi taśmami, pisakami, markerami czy karteczkami samoprzylepnymi…
… ale można zmienić to w pamiętnik, tyle, że zamiast wpisów będą obrazki i krótkie teksty.
Oto kawałek strony ze scrapbooka mojej siostry Karoliny, którą mieliście okazję poznać w poście z recenzją Situation Art Challenge. Ona, mimo swojego wieku (parę lat temu osiągnęła pełnoletność) bardzo lubi róż i fiolet. Nie są to tylko kolory dla dzieci, jak widać. Karolina ogólnie przepada za różnokolorowymi rzeczami. c;
DSC_0010

Możecie się wzorować na tej stronie. Mi bardzo podoba się zielona koronka i wstążka.
Scrapbooking jest naprawdę przyjemny, świetny i zajmuje trochę czasu, plus rozwija pomysłowość. To bardzo kreatywne zajęcie.
Jeśli nie stać was na specjalny album lub nie wiecie, gdzie go kupić, tak jak Karolina wykorzystajcie do scrapbookingu po prostu zeszyt. Można go zdobyć chyba wszędzie. Tutaj są przykłady, starałam się wybrać jak najbardziej młodzieżowe zeszyty.
DSC_0002
Pierwszy jest moim faworytem. Wyjątkowo kreatywny, ładny zeszyt, który został kupiony przeze mnie w Tesco przy okazji zakupów spożywczych. Ma półtwardą okładkę.
Drugi również jest bardzo dziewczęcy. Okładka miękka. Jest na niej motywujący napis „Every day is a second chance” – każdy dzień jest drugą szansą.
Trzeci można nabyć (a przynajmniej można było) w sklepie „Auchan”. Bardzo podobają mi się wisienki na przodzie i tyle okładki. Co ciekawe, jest w linie, które są ciemniejsze niż w zwykle, a margines jest ciemnoniebieski.
Czwarty jest drugim najładniejszym z tych, lub nawet tym „naj”. Na przodzie widzimy motywujące hasło i loda w kształcie arbuza – letni klimat.
Piąty też jest ładny – na okładce są strzały i widoczny napis.
DSC_0008
(scrapbook Karoliny)
Do naszego pamiętnika możemy dodatkowo wklejać jakieś zdjęcia, naklejki czy motywacyjne teksty. Dobrym pomysłem jest też pisanie ozdobnymi literami lub kolorowymi pisakami, długopisami bądź cienkopisami.
DSC_0006
Zamiast tradycyjnego pisania w krateczkach można też dodatkowo pisać na karteczkach ozdobnych i samoprzylepnych lub, jeśli takich nie mamy, na kawałkach kolorowego albo białego papieru (polecam rysunkowy). Nie zaszkodzi też dodać kilka rysunków lub bazgrołków.
DSC_0005
Przez swoją twórczość w scrapbooku możemy wyrażać siebie, rozwijać kreatywność, opisywać przez rysunki czy krótkie teksty swój dzień, planować czy robić listy.
DSC_0009
(ze scrapbooka Karoliny)
Zajęcie jest zabawne i dobre na wakacyjną nudę. Jeśli macie zamiar je zacząć, polecam teraźniejszy okres, bo w trakcie roku szkolnego możecie nie mieć czasu.
DSC_0011
(z scr. Karoliny)
Pokażę wam, jak zrobić przykładowy dodatek do swojego scrapbooka: kopertę. Jeśli nie mamy już co opisać lub narysować (bądź jest za dużo i nie mamy już miejsca), wystarczy zrobić kopertkę, podpisać i włożyć do niej to, co tylko chcemy, przykładowo pamiątkę lub ważną rzecz.
DSC_0004
Może przesadziłam i nie wyszło młodzieżowo, a dziecinnie… xD
Na zdjęciu jest wszystko, czego potrzebujemy.
Więc, do zrobienia takiej koperty potrzeba nam:
1, trzech karteczek samoprzylepnych
(UWAGA: lub zwykłych, polecam przylepne, bo są wszystkie równo przycięte),
2, pary nożyczek,
3, jednego kleju.
DSC_0003
Jak ją zrobić? Najprościej, bez odmierzania proporcji, tak prowizorycznie, to o tak:

1, skleić wszystkie boki dwóch karteczek oprócz górnego i złączyć je
2, z trzeciej karteczki wyciąć trójkąt
3. przykleić trójkąt z tyłu
Gotowe.
Scrapbook to pole popisu dla naszej wyobraźni.
DSC_0007
A ten scrapbook jest mój :D

Mam nadzieję, że przedstawiłam aktywność w dobrym świetle, zachęcam każdego, niezależnie od wieku ani półci, do spróbowania swoich sił w scrapbookingu.

Ladies

SITUATION ART CHALLENGE z Karoliną: Relacja

W tym poście opisałam to wyzwanie ze szczegółami. Jeśli chcecie je wykorzystać, to proszę bardzo c; Pamiętajcie o dodaniu informacji o jego autorze, którym jestem ja.

Bez tytułu

Recenzja
Wczoraj, 29 lipca wieczorem, spróbowałyśmy tego wyzwania z moją siostrą, Karoliną. Było naprawdę nieźle. Polecam wszystkim to wyzwanie, niezależnie od wieku.

(Przepraszam za jakość zdjęć; zgubiłam kartę pamięci od aparatu, więc zdjęcia robię telefonem)

Nagrałam filmik, jednak w połowie, gdzieś w momencie, gdy prawie kończyłam szkicowanie, telefon przestał nagrywać, bo pamięć się skończyła. Nie było nawet żadnego sygnału. Żenada.
Drugim powodem są docinki rzucane przez Karolinę – zostaw mnie, wyjdź itp. Na końcu jednak przyznała, że wyzwanie jej się podobało.

Na początku skompletowałam wszystkie przedmioty potrzebne do wykonania challenge’u – przygotowałam też dodatkowy komplet, który został pokazany na początku nagrania. Był to komplet przykładowy. Oto jego zdjęcie:
DSC_0022
Na zdjęciu są wszystkie potrzebne do wyzwania rzeczy.

Kolejnym punktem było odczytanie i przypomnienie zasad. Przy regułach narysowałam kwadraciki, by móc później zaznaczać, które punkty zostały już przeze mnie wykonane. Czas na słowo.
Dałam siostrze jakąś infantylną książkę H. Webb, taką z dużymi literami, i poleciłam otworzyć na przypadkowej stronie. Siostra oczywiście rzuciła od niechcenia odruchowe „zostaw mnie”, jednocześnie biorąc czytadło. Przeglądała i przeglądała, przy czym trwało to o wiele dłużej, niżbym chciała.
W końcu oddała mi książeczkę, a ja przykleiłam strzałkę na losowym wyrazie.
Padło na słowo „walczyły”. Napisałam je na górze kartki.
DSC_0025
Później postanowiłam, że nie narysuję siebie. Po co? Narysuję Karolinę. Przy okazji nie będzie tylko maszyną do losowania.
Pisząc na karteczce, wykorzystałam imiona i pseudonimy osób związanych… również z Karoliną. Znalazły się na niej głównie osoby, które znała i lubiła z filmów i z naszej rodziny. Później, z kolejną porcją odzywek, dość długo losowała osobę.
Wylosowała nazwę jej ulubionego zespołu.
Chodziło o wokalistę.
Na zdjęciu jest inna karteczka, bo było robione dziś.

DSC_0024
Dodatkowo wylosowałyśmy ołówek – mam ich w miarę dużo.
Był to neonowo-różowy ołówek HB z Auchana.
Nie wiem, jak ten wokalista wygląda teraz, więc może być źle narysowany. :D
Pomysł był taki: dziewczyna wylewająca na mężczyznę kawę. Facet wygląda na zdziwionego. Jest ubrany w garnitur, jak na randkę, i trzyma za plecami bukiet róż.
Uznałam jednak, że to nie pasuje do słowa „walczyły/walczyli/walczyć”. Co więc zmieniłam? Wokalista, zamiast zmieszanego wyrazu twarzy będzie oburzony i będzie ciągnął Karolinę za włosy, hehe.
Lineart nie sprawił mi problemów, więc nie będę się rozpisywać w tej kwestii.
Potem było wybieranie pisaków. Oto nasze. Wtedy jaskrawych było więcej.
DSC_0023
Losowałyśmy pisaki poza nagraniem. Włączyłam je na końcu.
Było z nimi trochę kłopotów – losowałyśmy trzy razy. Siostra złościła się, że będzie miała taki, nie inny kolor włosów. Ostateczne kolorki oddzielnie prezentowały się nieźle, ale w połączeniu ze sobą… koszmar. Mimo to Karolina upierała się, że wylosowała dobre kolory.
Najlepsze były jednak różowe włosy Karoli, niebieskie róże, pomarańczowa koszula i niebieski rumieniec faceta. Siostra chciała zmienić ostatni kolor, ale zasady niestety jej na to nie pozwoliły.

A więc oto efekt końcowy:
Bez tytułu
Myślę, że mimo wstrętnych komentarzy, drobnych problemów i irytującej kamerki, było świetnie, ciekawie i trochę zabawnie.

Ladies

Obalamy mity o pesymistach

Odrobinka psychologii i „recenzja mitów”.

Powszechnie wiadomo, że wszyscy pesymiści nie tylko widzą szklankę w połowie pustą, ale też lubią tylko ciemne kolory, nie wierzą w miłość, przyjaźń jest dla nich niczym, są ciągle smutni i nie umieją cieszyć się z życia… Tylko czy to prawda – no właśnie. Nie. To w takim razie co to jest? Stereotypy. Mam nadzieję, że nie daliście się na nie nabrać. No więc mogą być to normalni ludzie, którzy po prostu nie przewidują sobie (i innym) dobrej przyszłości. Jeśli w to uwierzyliście – czuję się urażona. xD

Wikipedia mówi, że jednak osoby ze skłonnościami do dostrzegania wyłącznie zła na świecie. Jednak popatrzmy na to z innej strony. Skoro optymista # pesymista, to znaczyłoby, że optymiści nie widzą w życiu niczego złego. NI-CZE-GO, bez wyjątku. A takich ludzi chyba nie ma. A kto uważa, że, na przykład, śmierć bliskich osób, wojny na świecie, umieranie roślin, przemijanie czy choroby psychiczne są dobre? Nikt. Właśnie.

Jeszcze przypominam, że podane argumenty nie dotyczą ogółu osób o skłonnościach do pesymizmu.

MIT NR 1
Oni nigdy się nie cieszą
FAŁSZ. Pesymizm to nastawienie na świat, a nie jakaś choroba. A jeśli by się uprzeć, może i niektóre osoby tak mają, ale przecież pomiędzy słowami „kilka” oraz „wszyscy” czy „ogół” jest chyba jakaś różnica, prawda?

MIT NR 2
== lubią tylko ciemne, przygaszone kolory
FAŁSZ. Może skoro świat uważają za czarny i smutny, lubią kolory jasne oraz ciepłe? Oczywiście każdy ma inny gust i swoje preferencje, więc ulubione kolory nie są tu żadną zasadą ani regułą.

MIT NR 3
== nie wierzą w przyjaźń
FAŁSZ. Przyjaciele właśnie mogą być dla nich oparciem. To, że ktoś, dajmy na to, nie widzi sensu życia, nie oznacza od razu, że zatracił też sens pewnych życiowych wartości. O, nic bardziej mylnego.

MIT NR 4
== nie uznają miłości
FAŁSZ. Dlaczego niby to miałoby być regułą? W sumie można zrozumieć jeszcze poprzednie mity ze względu na nastawienie pesymistów, jednak ten jest po prostu GŁUPI. No i niedorzeczny. Gdyby wszyscy, a nawet większość z nich nie wierzyłaby miłość, automatycznie oznaczałoby to, że każdy rodzic jest optymistą/realistą. Bzdura.

MIT NR 5
== są dziećmi nieszczęścia
FAŁSZ. Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego, jak dziecko nieszczęścia. Po drugie, każdy, czasami ma pecha, niektórzy częściej, inni rzadziej, i nie jest to zależne od nastawienia ani osobowości.

No i została ostatnia kwestia – czy pesymizm jest wadą?
To zależy od rodzaju i stopnia, ale skupmy się na postrzeganiu przyszłości: „nic się pewnie nie uda” jest, a przynajmniej ja tak myślę, lepsze niż „wszystko będzie dobrze”. A więc ten rodzaj nie jest wadą. Nie jest też zaletą. Tak samo optymistyczne nastawienie. Ale zdania na ten temat są podzielone.

A teraz mam dla was krótkie zadanie.
Odpowiedzcie mi na pytanie: czy któryś ze znajomych wam pesymistów nie wierzy w wartości, nigdy nie jest wesoły ani się nie uśmiecha, lubi ciemne kolory, słucha smutnej muzyki, jest ateistą i zawsze ma pecha? (wszystko w jednym) Nie? Właśnie.

A więc proszę was: jeśli nie jesteście pesymistami, nie znacie ich ani nie wiecie o nich wiele, nie-o-ce-niaj-cie. Tak właśnie powstają stereotypy.

Ladies

/kącik rozrywkowy/ „Orchidee też się śmieją”

Jest to książka z świetnej serii „Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty”. Niech was nie zmyli dziecinna nazwa: niektóre z książek zawierają problemy, które przeżywa niejedna nastolatka i dodatkowo nie są to trójkąciki miłosne. Nie będę podawać konkretnych pozycji, bo seria zawiera wiele książek i każda z nich jest inna. Dziś jednak skoncentrujemy się na:

„Orchidee też się śmieją” Patricii Marvell
Znalezione obrazy dla zapytania Orchidee też się śmieją

Książka jest interesująca, młodzieżowa i pełna niespodzianek. Czytałam ją dość dawno, ale niektóre rzeczy pamiętam do dziś.

Fabuła
Sandra hoduje orchidee z zamiłowania, czego nauczyła się od zmarłego już dziadka. Zbliża się bal maturalny i znajome spędzają wiele czasu na przygotowanie się do niego, ale ona akurat ma ważniejsze sprawy na głowie. Na dodatek pojawia się dziewczyna, która zabiera jej chłopaka, a sklep, który płacił jej za orchidee, został zamknięty (?). Dziewczyna nie przewiduje sobie kolorowej przyszłości. Na szczęście natrafia na kwiaciarnię, której właścicielka lubiła jej zmarłego już dziadka, więc chętnie przyjmie jej kwiaty, i spotyka nową miłość.

 

Czytelnik, czytając tą książkę, nie może narzekać na nudną akcję. Jest tu wiele zwrotów akcji, niespodziewanych zdarzeń, nie zawsze przyjemnych i miłych, czasami wręcz tragicznych, ale mimo to książka zasługuje na dobrą ocenę. Podczas czytania jej można się wzruszyć, nie jest to kolejne nudne, bezwartościowe czytadło, a problemy, które są tam opisane, są poważne i myślę, że nie każda nastolatka XXI wieku mogłaby sobie z nimi poradzić. Na główną bohaterkę spada passa nieszczęść: śmierć dziadka, potem przyjaciółki, do tego nielojalny chłopak, i jeszcze inne sprawy poboczne…
Sandra jest wrażliwa i inteligentna, odczuwam w stosunku do niej sympatię. Podziwiam ją też za to, że zaniechała zemsty na dziewczynie, która „odbiła” jej chłopaka; miał być to tylko taki szczegół, jak kwiat niedopasowany do koloru sukni, ale jednak sam fakt, że okazała siłę woli i powstrzymała się od tego, pozwala mi stwierdzić, że jest szlachetna. 

 

Ogólnie: POLECAM

Madzia

Kontrowersyjne składniki jedzenia!

W obecnych czasach mało kiedy wiemy, co jemy. Chyba, że sami zaczniemy uprawiać rolę, do czego bardzo zachęcam. Ale kiedy mamy pojęcie, co znajduje się w żywności jedzonej przez nas codziennie, będziemy wybierać takie produkty, które nie są podejrzane i nie wzbudzają obrzydzenia.

Chleb
Od razu mówię, że chleb, który szybko staje się suchy, nie posiada tego składnika
Chleb szybko staje się suchy. Jak temu zapobiec? Jak wtłoczyć w pieczywo jak najwięcej chemikalii? Otóż i na to ludzie znaleźli sposób. Dodali do pieczywa L-cysteinę. Dzięki temu ma dłuższą datę ważności. L-cysteinę robi się z rogów krów, piór kurczaków albo… ludzkich włosów.

Lody
Tylko waniliowe, truskawkowe i malinowe
Mogą zawierać wydzieliny analne bobra – kastoreum… Nie jest to jednak żadną regułą, wszystko zależy od producenta – życzę Wam szczęścia przy wyborze…

Czerwone różowe, czasem pomarańczowe napoje
Wyjątek – sok z pomarańczy; ma naturalny kolor, podobnie jak ten z czarnej porzeczki
Sok jabłkowo – wiśniowy ma podejrzany, jaskrawy i intensywny kolor… Na pewno nie naturalny… na pewno. Co więc powoduje taką barwę? Nie, nie dodanie soku z truskawek… ale pancerzyki robaczków żyjących na kaktusach. Może kiedyś o tym słyszeliście, bo było o tym głośno. To jest barwnik. Nazywa się koszenila lub karmin.

Cukier wanilinowy
Jeśli nie ma drugiego „n” w nazwie, wszystko jest w porządku
Kupujecie taki? No, to nie jest przypadek ani błąd, że nie jest to cukier wanili-owy. W wanilinowym zamiast zmielonej wanilii znajduje się tam… stolec. Poważnie. W najlepszym razie pulpa drzewna. Zobaczcie tutaj.

A więc życzę wam świadomego wybierania dobrych, NIE OBRZYDZAJĄCYCH produktów. c;

Ladies

/rozrywkowy kącik/ POLECAM: Żaby też potrafią liczyć!

Kolejny wspaniały blog. Jest już dość stary i już zawieszony, ale i tak warto go odwiedzić.
http://zaby-tez-potrafia-liczyc.blog.onet.pl/
Co tu znajdziemy?
Przemyślenia autorki, zdarzenia z jej życia, przygody. Bardzo ciekawe.
Wygląd
Bardzo prosty układ strony, ale też schludny. Nie ma tu wielu elementów – tylko obrazek i linki. Podobają mi się kolory – miło się czyta.
Opinia
Interesujący, ciekawy blog. Szkoda że już nie jest prowadzony. Naprawdę dobry. Uważam, że tak powinny wyglądać współczesne blogi nastolatek – żadnych wypocin o pierwszej, ostatniej i jedynej miłości od pierwszego wejrzenia ani o wspaniałych, ukochanych, cudownych przyjaciółkach na zawsze i jeden dzień dłużej! Żadnych! Po co to komu? Lepiej właśnie podzielić się opiniami i przemyśleniami.
Treść
Autorka nie przynudza i pisze szczerze. Blog ma formę pamiętnika. Każdy wpis jest ciekawy i treściwy, przy czym ortografia jest poprawna. Jej pomysły są naprawdę dobre. Na przykład mamy wpis o tematach do rozmów. Bardzo przydatne, prawda? Dziewczyna nie prowadziła żadnych serii, a wpisy są jak najbardziej spontaniczne i zaskakujące – nie wiemy, jakiego tematu mamy się spodziewać – duży plus. Na końcu wpisów są trafne i krótkie podsumowania. Treści więc daję 6 z plusem.

A więc ten blog jest świetny i naprawdę godny przeczytania. Jest tak samo dobry, jak poprzedni, który recenzowałam.

Ladies

[EDIT] /kącik rozrywkowy/ Serial: „Elif”

EDYTOWANE

Ten serial jest dość nielubiany. Mimo to cieszy się dużą popularnością. Obejrzałam kilka odcinków i mogę nie być do końca doinformowana, więc proszę poprawiać mnie w komentarzach. :D

CXwfPFFUwAAfkvQ

Krótkie streszczenie
Akcja rozgrywa się w Turcji, w domu Arzu Emiroglu.
Melek służyła w domu Kenana, w którym zakochała się z wzajemnością. Owocem tej miłości była tytułowa Elif. Potem matka Kenana kazała mu ożenić się z bogatą Arzu, której jednak nie kochał, a kobieta połączyła się z Veyselem – podłym człowiekiem, który miał dwójkę dzieci – Murata i Zeynep. Potem zaczęły się problemy. Veysel sprzedał Elif, bo miał niewiele pieniędzy. Dziewczyna trafiła do domu Arzu i poznała tam Tugce, rozpieszczoną córkę właścicielki rezydencji, która stale jej dokuczała. Melek zaprzyjaźniła się z Zeynep (która zaczęła studiować bez wiedzy rodziny) i zaczęła pracę w kawiarni.

Opinia
Zawiodłam się na tym serialu. Za mało scen jest ściśle powiązanych z Elif.
Z czasem jednak moje uczucia wobec niego zaczęły się ocieplać.

No to jak, opisujemy postacie.

Elif - główna bohaterka. To śliczna, urocza dziewczynka. Bardzo nieśmiała. Mogłoby się wydawać, że jest bardzo słaba i drażniąca: Tugce i Arzu obrażały ją nagminnie, ta druga usiłowała ją zabić… A Elif nie skarżyła się na swój los i przeżywała wszystko dzielnie. W pewnym sensie mogłaby być dobrym wzorem naśladowania. O ile przez jakiś czas żywiłam do niej szczerą odrazę, zaczęłam jej współczuć. Mam nadzieję jednak, że w kolejnych odcinkach będzie grała lepiej.
Melek – mama Elif, początkowo nudna kobieta. Veysel, jej mąż, nie wahał się przed biciem jej, a ona nawet się nie uchylała – znosiła przemoc i nie chciała żadnych afer. Jest bardzo wrażliwa i kocha swoją córkę nad życie, przeżyła bardzo mocno utratę Elif. Chyba żadna matka nie chciałaby być na jej miejscu. Wydawało mi się, że córka jest jedynym sensem jej życia, i zaczęłam lubić ją dopiero, gdy zobaczyłam odcinek z więzieniem.
Arzu - zła matka, nie dba o swoją córkę. Kobieta jest materialistką i nie sprawia dobrego wrażenia. Nie można jednak odmówić jej urody i może być całkiem czarująca w pewnych punktach.
Tugce - rozpieszczona córka Arzu. Miała zły charakter, lecz było to uzasadnione podejściem jej matki do niej. Nie czuła się kochana. Próbowałam ją zrozumieć. Dziewczynka zmieniła się z biegiem odcinków i pomiędzy nią a Elif zawiązała się przyjacielska więź.
Murat – egoistyczny, materialistyczny chłopak, poniewierany przez swojego ojca. W takim świetle widzimy go dość często. Cechuje go też naiwność – Sheyda, jego dziewczyna, właściwie przez cały czas bezlitośnie udawała do niego miłość dla pieniędzy. Okazuje się, że nie jest jednak wcale aż tak zły. Jest bardzo wierny i przeżył mocno rozstanie z ukochaną. Kocha też Elif, jako przyrodnią siostrę. Muszę powiedzieć, że lubiłam go z jakiegoś powodu od początku.
Veysel – mąż Melek. To gwałtowny i brutalny choleryk, któremu najbardziej zależy na pieniądzach. Sprzedał swoją własną córkę i wyrzucił z domu żonę – świadczy to o nim zdecydowanie nie najlepiej.
Zeynep – bardzo ładna i mądra dziewczyna, która studiowała bez wiedzy ojca ani brata. Jest przyrodnią siostrą Elif, relacje między nimi są dobre. Zeynep jest wyjątkowo uczuciowa. Zaręczona z Selimem.
Melih - przystojny, ambitny mężczyzna. Melek jest jego zaginioną siostrą. Zrobiłby dla niej naprawdę wiele.
Ipek - przemiła, empatyczna siostra Arzu. Kocha i Elif, i Tugce. Na razie jest jedyną osobą w domu rodziny Emiroglu, która jawnie broni córkę Melek przed jej „adopcyjną” matką.
Sheyda - dziewczyna Murata, która jest osobą dwulicową i fałszywą, lecz równocześnie czarującą. Zatrudniła się jako opiekunka w domu Arzu, zmuszona przez swojego kompana.

Ogólnie

Wiele osób twierdzi, że serial „Elif” jest nudny, bezsensowny i ogólnie nic się w nim nie dzieje. Moim zdaniem jednak to interesujący i wciągający turecki tasiemiec. Polecam go wszystkim, jeśli nie przeszkadzają wam pewne wątki demoralizujące. Daję serialowi ocenę 8/10.

 

Madzia

/kącik rozrywkowy/ POLECAM: VAMvlogs

W tej notce chciałabym zapoznać was z blogiem, z którego czerpię inspiracje :)

vamvlogs.crazylife.pl

Co tu znajdziemy?
Rozmaite rzeczy: przepisy, recenzje książek, opinie autorów, testy kosmetyków, gadżety, piosenki… jednym słowem blog jest bardzo wszechstronny i przydatny.
Wygląd
Strona jest bardzo zadbana i estetyczna. Bardzo mi się podoba. Na pewno się tu nie zgubicie. Bardzo podoba mi się pomysł z pokazaniem komentarzy na dole.
Opinia
Jak już pisałam, blog jest ciekawy, poukładany i jednym słowem świetny, a przy tym praktyczny i przydatny. Potrzeba nam więcej takich blogów :D
Treść
No więc, nie znajdziecie tu żadnych głupot o ukochanych zwierzątkach, cudownych ubraniach ani złamanych sercach. Gdybym miała oceniać treść, bez wahania dałabym 10/10. Jest to niewątpliwie najlepszy młodzieżowy blog, jaki widziałam, przy czym można tu też znaleźć różne zagadnienia dotyczące nastoletniego życia, na przykład testy kosmetyków, po których możemy stwierdzić, czy opłaca się je kupić, czy wady i zalety posiadania psa shih-tzu. Naprawdę ciekawie napisane. Dziś pojawiła się nowa seria – doświadczenia z wakacji autora. Jeśli macie możliwości i dylemat, gdzie pojechać na wczasy, warto ją sobie przeczytać i przeanalizować, czy warto jechać w opisane miejsce, czy nie.

A więc blog ma u mnie dużego plusa. Polecam go wszystkim osobom w wieku zarówno nastoletnim, jak i starszym.

Ladies

/kącik rozrywkowy/ „10 minut rowerem”

Madzia od dzisiaj będzie naszą recenzentką. Od czasu do czasu poleci jakąś książkę, może nawet film lub kosmetyki. :) Paulina zaś zostanie tylko przy poradach.

Przepraszam od razu za treść fabuły – akurat ten dział języka polskiego nie jest moim talentem. Bardzo przepraszam jeszcze raz.

Witam więc, witam c;
Książki, obok quizów, to kolejny sprawdzony, świetny sposób na wakacyjną nudę. Zwłaszcza luźne, napisane prostym językiem i o ciekawej fabule. A na dodatek jeszcze o rówieśnikach…
A przynajmniej świetny dla nastolatków.
Nie każdy nastolatek teraz lubi czytać, powiedziałabym, że większość od tego stroni lub przynajmniej o wiele bardziej lubi audiobooki, filmy, gry. A niesłusznie – nic nie zastąpi dawnej, tradycyjnej książki. :)

Dziś przedstawiam wam:

„10 minut rowerem” Idy Pierelotkin
Okładka książki 10 minut rowerem

Książka jest świetna, ciekawa, przyjemna w czytaniu.

Fabuła
Karolina Słomka spędza w domu wakacje, przy czym jest wyjątkowo upalnie i niezbyt ciekawie. Jej chłopak wyjechał do Bostonu w celu zarobienia pieniędzy i nie ma z kim porozmawiać. Wtem do mieszkania wprowadza się koleżanka jej mamy – Pluta, która ma złamane serce i jest naprawdę nieznośna. Stale dokucza Karolinie i zachowuje się tak, jakby była w swoim domu. Nastolatka dostaje propozycję przyjazdu do ciotek. Postanawia do nich przyjechać ze względu na wstrętną Plutę i dające w kość upały. Tam poznaje przystojnego chłopaka, który, mimo niepochlebnej reputacji, cieszy się powodzeniem wśród dziewcząt i ma już ich cały „harem”. Czy Karolina da mu się zwieść? Tego dowiemy się, czytając książkę indywidualnie.

 

Ogółem opowiem o książce tak: jest ciekawa, sprawia, że czytelnik zastanawia się, co stanie się w kolejnym rozdziale. Myślę, że dla młodzieży jest to dobra rozrywka na wakacje, a właściwie na jeden dzień, bo ma niezbyt wiele stron i szybko się ją czyta. Poleciłabym ją raczej na nudne, deszczowe wieczory, gdy nie ma co robić. Bardzo polubiłam główną bohaterkę – nie jest typową nastoletnią kokietką, czy szaloną imprezowiczką, a zwykłą dziewczyną. Zdarza jej się używać dość wyszukanego słownictwa, którego normalna nastolatka raczej nie zna, a przynajmniej nie każda, co dowodzi na to, że jest inteligentna.
Nie chciałabym ujawniać za wiele, więc poprzestanę na takim opisie. Uważam, że to dobra książka, warta przeczytania, ale nie spodziewajcie się porywającej, bombowej opowieści, której przeczytanie zajmie wam jednak trochę czasu. Jest to książka szybka i raczej nieszkodliwa, ciekawa, ale jednorazowa. Ja przeczytałam książkę chyba w lutym, a ciągle w miarę dokładnie pamiętam historię Karoliny.

Ogólnie: POLECAM